Kawały o lekarzu

Rozmowa w gabinecie:
– Czy ktoś w pani rodzinie cierpiał na zaburzenia psychiczne?
– Nikt nie cierpiał, wszyscy dobrze się bawili…


Wchodzi baba do ginekologa i widzi dwóch facetów ubranych w białe fartuchy. Więc mówi:
– Panie doktorze chyba jestem chora, proszę mnie zbadać.
Rozbiera się i kładzie na fotelu. Kiedy jest już po wszystkim kobieta z nadzieją pyta:
– No i jak? Wszystko w porządku?
Na to odpowiada jeden z facetów:
– Proszę poczekać na lekarza. My tu tylko okna malujemy.


Gabinet dentystyczny. Pacjent w najdroższym garniturze, ze złotym rolexem wielkości talerzyka na przegubie, spinkami z diamentami jak wiśnie, ze stojącymi obok dwoma ochroniarzami o byczych karkach. Dentysta prosi na fotel i każe otworzyć usta. Patrzy, zagląda, wreszcie mówi:
– Ale w czym mogę panu pomóc? Bo tu same tylko złote zęby, diamentowe koronki… Coś niesamowitego! Czego pan ode mnie oczekuje?
– Sam pan widzi, doktorze, jak to wygląda – odpowiada pacjent. Alarm chciałbym założyć…


Przychodzi Marian do lekarza. Lekarz zbadał go i mówi:
– Nie pić, nie palić, nie denerwować się.
Marian wstaje i kieruje się do wyjścia.
– Dlaczego pan wychodzi?
– Żeby się nie zdenerwować!


Przychodzi facet do lekarza.
– Co panu jest? – pyta doktor.
Pacjent nie odpowiada, tylko siada na podłodze. Kładzie głowę twarzą do podłogi i zakłada prawą nogę na kark. Następnie wygina lewa nogę i tak samo kładzie ją na karku.
– Widzi pan, doktorze? – stęka – Kiedy tak to robię, to mnie wszędzie boli!


– Trudno mi zdiagnozować konkretną przyczynę dolegliwości, ale myślę, że to wina nadużywania alkoholu.
– Dobrze Panie doktorze, przyjdę gdy będzie Pan trzeźwy.


Lekarz mówi pacjentowi:
– Zdiagnozowano u pana poważną chorobę.
– Tylko nie to!
– Ale dzięki zdrowej diecie i regularnym ćwiczeniom można ją pokonać.
– TYLKO NIE TO!


Sala operacyjna. Wszystko jest już gotowe na złożoną operację chirurgiczną, pacjent leży, przychodzi chirurg. Pacjent patrzy uważnie i mówi do chirurga:
– Doktorze, chyba już was gdzieś widziałem.
Anestezjolog tymczasem zaczyna usypiać pacjenta. Chirurg zaś zakłada rękawiczki i odpowiada:
– Tak, tak, pamiętam, pamiętam… Poznałem cię od razu. To ty mnie oszukałeś i sprzedałeś mi dyplom ukończenia studiów medycznych za cenę dwukrotnie wyższą od rynkowej.


Rozmawia dwóch kolegów.
– Co Ty dzisiaj taki skacowany?
– Lekarz mi zalecił kieliszek czegoś mocnego przed wejściem do łózka
– I to od jednego kieliszka?
– Budziłem się kilka razy na siku


Lekarz dzwoni do swojego pacjenta:
– Witam Pana, przyszły wyniki badań. Mam dobre i złe wieści.
– O cholera! Jak brzmią dobre wieści?
– Według badań zostało Panu 24h życia.
– To straszne! Co może być gorszego?
– Próbuję się z Panem skontaktować od wczoraj.


Na porodówce pielęgniarka podchodzi do mężczyzny:
– Gratuluję, ma Pan syna, 3700.
Mężczyzna wyjmuje portfel i mówi:
– Nawet niedrogo.


Przychodzi blondynka z synem do lekarza, i mówi:
– Mój syn połknął długopis.
– Niech pisze ołówkiem – odpowiada lekarz.


Na izbie przyjęć:
– Dzień dobry ma Pan kapcie?
– Dzień dobry mam.
– Szlafrok?
– Tak.
– Pościel jest?
– Jest.
– Poduszka, kołdra, materac?
– Tak, wziąłem.
– Dobrze, a kim jest ten pan obok w białym kitlu?
– Na wszelki wypadek wziąłem też lekarza jakbyście nie mieli.


– Byłem u dentysty.
– Nie będziesz mógł teraz jeść przez 2 godziny.
– Przez tydzień nie będę mógł jeść, tyle zapłaciłem.


Na szpitalnym łóżku leży pacjent.
Podchodzi do niego lekarz i mówi:
– Proszę pana, mam w końcu diagnozę, jest pan chory na raka. Zostało panu niewiele ponad tydzień życia.
Na to pacjent, widać domyślający się, że taka będzie ta diagnoza mówi:
– Panie doktorze, mam jednak do pana ogromną prośbę, jak przyjdzie moja rodzina, to powie im pan, że umieram na AIDS.
– Dobrze – mówi lekarz. – Ale jest w tym jakiś cel?
– Oczywiście, panie doktorze. Jak pan tak powie, to będę pierwszym w mieście, który umrze na tę chorobę. Po drugie, nikt już nie dotknie mojej żony. A po trzecie, wszyscy Ci, którzy ją do tej pory mieli powieszą się.


U psychiatry.
– Doktorze, trzęsą mi się ręce.
– Pijesz?
– Piłem.
– Palisz?
– Paliłem.
– Więc rzuciłeś?
– Nie, dopiero mam zamiar.
– Widzisz, a organizm już się wystraszył.


Pożar w szpitalu.
Przyjechali strażacy, zgasili. Dowódca zdaje relację ordynatorowi:
– Pożar ugaszony, ale są poszkodowani. W sumie 8 osób, 5 odratowaliśmy, 3 niestety zginęły.


Słysząc to, lekarz zemdlał. Ocucili go, dochodzi pomału do siebie i mówi:
– Jak to 5 odratowaliście? Przecież gasiliście kostnicę…

czytaj dalej